wtorek, 13 października 2015

Vichy Idealia - czy naprawdę jest idealna?


Poszukiwania idealnego kremu na dzień nie są łatwe. Zwłaszcza, gdy ma się skórę mieszaną, wrażliwą a w dodatku skłonną do zapychania. Większość nabywanych przeze mnie produktów albo niedostatecznie nawilżała albo zapychała już po pierwszym użyciu. Tym sposobem sporą część moich zapasów przeznaczyłam do pielęgnacji dłoni czy stóp. Niestety moja podrażniona i sucha skóra szukała natychmiastowego ukojenia. I wtedy w moje ręce wpadła Vichy Idealia, czyli rozświetlający krem wygładzający do skóry suchej. Jak się sprawdziła? Zapraszam do lektury! :)


Vichy Idealia - wskazania:

- utrata blasku,
- stres, zmęczenie,
- drobne linie,
- pierwsze zmarszczki,
- wiek ok. 30 lat.


Efekty:

- widocznie wygładzone pierwsze zmarszczki,
- miękka, gładka i jędrna skóra,
- cera wygląda świeżo,
- skóra promienieje zdrowym blaskiem,
- cera ma jednolity, równomierny koloryt, zmiany naczyniowe i pigmentacyjne są mniej widoczne,
- zmniejszona widoczność porów.





Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate, Butyrospermum Parkii Shea Butter, Cetyl Alcohol, Saccharomyces/Black Tea Ferment, Myreth-3 Myristate, Propylene Glycol Diethylhexanoate, Pentylene Glycol, Synthetic Wax, Octyldodecanol, PEG-100 Stearate, CI 17200, CI 15985, CI 77891, Mica, Carbomer, Glyceryl Stearate, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethiconol, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Adenosine, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol, Capryloyl Salicylic Acid, Fragance.

  • Kkombucza (kombucha) specjalny, przetworzony biotechnologicznie i opatentowany, aktywny wyciąg z herbaty cejlońskiej w optymalnym stężeniu 3% bogaty w witaminy z grupy B, probiotyki, polifenole; zapobiega niszczeniu włókien podporowych skóry (kolagenu, elastyny) w procesie glikacji, pobudza wzrost adipocytów, zapobiegając wiotczeniu rysów, poprawia koloryt cery, rozjaśnia ją i wygładza,
  • adenozyna - neuroprzekaźnik regulujący skurcze mięśni, składnik przeciwzapalny, ułatwiający gojenie; inhibitor skurczu mięśni- utrudnia współpracę aktyny i miozyny, dzięki czemu zapobiega pogłębianiu się zmarszczek mimicznych,
  • LHA, czyli lipohydroksy kwas (kwas 5-kapriolowosalicylowy) - łagodna pochodna kwasu salicylowego powodująca delikatne złuszczanie komórek warstwy rogowej naskórka, bez uszkadzania jego struktury. LHA stymuluje odbudowę naskórka. Działa przeciwzapalnie i przeciwzaskórnikowo. Wygładza i odnawia skórę. Dzięki temu składnikowi następuje lepsze wchłanianie substancji aktywnych zawartych w kosmetykach,
  • witamina E - silny antyoksydant wyłapujący szkodliwe wolne rodniki, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry,
  • woda termalna Vichy działa kojąco i łagodząco; zawiera 15 minerałów, pochodzi ze skał magmowych, a proces jej nasycania minerałami trwa 50 lat,
  • masło karite (masło shea) nawilża, uelastycznia i wygładza oraz regeneruje przesuszony naskórek; ma właściwości łagodzące i zmiękczające. 






Idealia zamknięta jest w pięknym, kobiecym słoiczku. Co więcej, na wieczku mamy lusterko, więc możemy aplikować krem w każdym miejscu, bez potrzeby poszukiwania lustra :)
Aby pozostać w super różowej tonacji, również sam krem ma delikatny, różowy kolor, chociaż osobiście wolałabym, aby był jakikolwiek byle bez sztucznych barwników. Zapach jest delikatny, nienachalny, bardzo przyjazny dla nosa.

Kiedy już wiemy, że krem jest śliczniusi, należy wziąć pod lupę to, co w nim kluczowe, czyli jego działanie. Myślę, że zamiast typowego opisu, co krem robi a czego nie, opiszę stan mojej skóry przed i po rozpoczęciu stosowania Idealii, aby było dokładnie widać na czym polega jego działanie. 

Jestem posiadaczką skóry mieszanej w stronę suchej, odwodnionej, wrażliwej i skłonnej do zapychania. Idealię otrzymałam od Vichy w ramach akcji, w której można było dokonać diagnozy własnej skóry. Właśnie w tej diagnozie okazało się, że idealnym produktem dla mnie będzie właśnie Idealia dla skóry suchej, a nie jak przypuszczałam do mieszanej i tłustej. Moja skóra była w tym okresie ekstremalnie sucha i podrażniona. Myślę, że głównym winowajcą był tutaj kompletny brak wilgoci w mieszkaniu, w którym dotychczas mieszkałam, jak również warunki pogodowe i najprawdopodobniej moja zbyt wysuszająca pielęgnacja. Tak czy siak, jak wspomniałam na wstępie wszelkie produkty, które testowałam przeważnie mnie zapychały, a ja pozostawałam kompletnie bezradna. Próbowałam ratować się olejkami, ale moja skóra wyraźnie potrzebowała nawilżenia a nie natłuszczenia. Efekt był taki, że skóra na mojej twarzy była napięta, podrażniona, pełna suchych skórek, przebarwień po trądziku i generalnie nie wyglądała za dobrze - nawet pokryta podkładem. W dodatku to uczucie ściągnięcia bardzo mnie irytowało.




Idealia zachwyciła mnie już od pierwszego użycia. Ma delikatną, nieco wodnistą konsystencję, łatwo rozprowadza się na twarzy, ale w jej przypadku mniej znaczy więcej. Nałożona zbyt grubą warstwą potrafi spowodować świecenie się buźki i wchłaniać przez baaardzo długi czas. Dla ułatwienia zawsze dodaję 2 kropelki kwasu hialuronowego i całość całkowicie się wchłania. Efekty zauważyłam już po pierwszym użyciu. Skóra wyraźnie odżyła, znikło podrażnienie i uczucie napięcia. Skóra stała się miękka i miła w dotyku. W miarę stosowania byłam coraz bardziej zachwycona, przebarwienia zaczęły znikać, skóra odzyskała zdrowy koloryt, ładną strukturę i była pięknie rozświetlona. Mimo że przeznaczona jest docelowo dla kobiet 30+, spokojnie używam jej teraz mając 24 lata :)

Krem świetnie sprawdza się pod makijaż, nie roluje się, nie tworzy grudek ani suchych placków czy skórek. Podkład świetnie na nim leży!

Idealia nie jest jednak kremem idealnym. Po pewnym okresie użytkowania efekt wow minął. Być może moja skóra się do niej przyzwyczaiła. Aplikowana na dzień, nawet z dodatkiem kwasu hialuronowego, powodowała świecenie się w strefie T, aczkolwiek nie winię jej za to - w końcu przeznaczona jest do cery suchej :) Z czasem zauważyłam również, że przestała działać rozjaśniająco na przebarwienia. Największym minusem pozostaje jednak cena - 90 zł. Warto jednak zaznaczyć, że krem jest naprawdę wydajny. Mimo że opakowanie jest dosyć małe, wystarczy naprawdę niewielka ilość, aby pokryć całą twarz. Swój słoiczek używam od maja, czasem 2x dziennie. 




Czytając opinie w Internecie, mam wrażenie, że Vichy się albo kocha albo nienawidzi. Idealia sprawdza się u mnie naprawdę świetnie, w zasadzie jest jedynym kremem, który mnie nie zapycha. Miałam okazję przetestować również wersję do skóry mieszanej oraz Idealię Skin Sleep, ale moja skóra najbardziej upodobała sobie wersję na dzień do skóry suchej. Pozostaje mi jedynie czekać na jakieś promocje albo pobuszować w Internecie w poszukiwaniu tańszych opcji!


Znacie serię Idealia? Stosowałyście? Jestem ciekawa jakie są Wasze wrażenia.
A może znacie jakieś kremy godne polecenia?




środa, 7 października 2015

Demakijaż dla wrażliwców: Mixa, Płyn micelarny przeciw przesuszeniu




Jak wskazują badania, coraz więcej osób boryka się ze skórą wrażliwą. Nie ma przy tym znaczenia ani nasza płeć, ani to czy mamy skórę suchą, mieszaną czy też tłustą. Pielęgnacja skóry wrażliwej wymaga od nas szczególnej uwagi, bowiem każdy nieodpowiednio dobrany preparat, który zmienia odczyn naszej skóry z kwaśnego na zasadowy, powoduje utratę wilgotności naskórka oraz uszkodzenie ochronnej warstwy lipidowej. Rezultat? Podrażniona, czerwona, napięta skóra, pozbawiona elastyczności, jednolitego kolorytu, bardzo często z długo gojącymi się niedoskonałościami bądź czerwonymi plamkami. Nie da się ukryć, że za podrażnienia odpowiedzialna jest przeważnie woda oraz silne produkty do demakijażu. Właśnie dlatego przy oczyszczaniu skóry warto jest przerzucić się na micele. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, który stał się moim hitem. Mowa oczywiście o Płynie micelarnym przeciw przesuszeniu od Mixy


"Płyn micelarny do demakijażu przeciw przesuszaniu Mixa to idealny płyn do demakijażu skóry wrażliwej. Formuła z micelami usuwa ze skóry makijaż i zanieczyszczenia. Ogranicza do minimum konieczność pocierania. Fizjologiczne pH 5.5, identyczne z pH skóry, nie narusza jej bariery ochronnej. Płyn, zawierający nawilżającą glicerynę, chroni przed wysuszaniem, koi. Odczuwalne rezultaty: Twarz i powieki są skutecznie oczyszczone z makijażu. Wrażliwa skóra jest ukojona i nawilżona.
Zastosowanie: Do skóry wrażliwej i suchej. Nakładać wacikiem na twarz i powieki. Nie wymaga spłukiwania. "





 Aqua/Water, Hexylene Glycol, Glycerin, Citric Acid, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Panthenol, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Poloxamer 184, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum/ Fragrance. (F.I.L. B164978/1).




Płyn zamknięty jest w ogromniastej, bo aż 400 ml butelce. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej, ma on typowe dla tego typu produktów zamknięcie, które pozwala nie tylko na wydobycie odpowiedniej ilości płynu, ale również nie grozi wylaniem (nie wiem jak wy, ale nie ja nie ufam zamknięciom typu push, zdarzało mi się, że przeciekały). Płyn ma delikatny, otulający zapach, który sprawia, że myślę - taaak,to jest produkt do skóry wrażliwej, który magicznie naprawi moją skórę :)




Co do samego naprawiania ... Mixa wypuściła naprawdę dobry micel. Do całkowitego zmycia makijażu wystarczy mniej więcej dwukrotne przetarcie twarzy. Oczywiście w przypadku demakijażu oczu nie jest już tak pięknie, aczkolwiek nie spotkałam się jeszcze z micelem, który poradziłby sobie z tym zadaniem. W tej kwestii pozostaję wierna dwufazówkom (o mojej ulubionej możecie poczytać tutaj). Micel jest w stanie zmyć makijaż oczu, ale należy mieć na uwadze, że raczej nie poradzi sobie z produktami wodoodpornymi.

Bardzo ważną kwestią jest to, że samo przetarcie buzi nie powoduje nieprzyjemnego uczucia na skórze. Do tej pory od wielu miesięcy korzystałam z niebieskiego micela z Biedronki, któremu nie miałam nic do zarzucenia, jednak w pewnym momencie demakijaż stał się dla mnie przykrą koniecznością, ponieważ czułam jak wacik przesuwał się po skórze, był ostry i bardzo podrażniało to moją skórę. W przypadku Mixy problem ten w ogóle nie występuje. Nie grozi nam również podrażnienie oczu. 

Płyn pozostawia skórę oczyszczoną, gładką i miękką. Nie ma mowy o żadnym przesuszeniu czy ściągnięciu. Mam wrażenie, że gliceryna wpływa tutaj na ten super efekt miękkości i odżywienia. Jednocześnie nie ma mowy o jakiejkolwiek tłustej czy lepkiej warstewce na twarzy. Wielki plus za to, że producent zwrócił uwagę na kwestię pH, wydaje mi się, że dosyć często jest to kwestia co najmniej drugorzędna. 




Podsumowując, Płyn przeciw przesuszeniu to naprawdę świetny produkt. Jest dostępny praktycznie w każdej drogerii. Jego cena może wydawać się nieco przesadzona (ok. 23 zł), ale butla jest duża i można dorwać go na promocjach. Moja mieszana, odwodniona, wrażliwa i skłonna do przesuszenia skóra naprawdę bardzo się z nim polubiła.


Jestem ciekawa jakie Wy macie typy cery i w jaki sposób radzicie sobie z demakijażem!




wtorek, 7 kwietnia 2015

Sanex Pro Hydrate, czy rzeczywiście nawilża skórę ?



Już bardzo dawno temu wymieniłam tradycyjne mydło na żele pod prysznic. Uwielbiam ich kolory, konstystencję i zapachy. Niewiele z nich jednak myje skórę w taki sposób, aby jej dodatkowo nie podrażniać. Spośród szeregu produktów, które miałam okazję testować, bardzo łagodne okazały się żele z Le Petite Marseillais. Bardzo ciekawą marką, którą gości na naszym rynku od niedawna jest również Sanex. Bardzo pomysłowa reklama oraz nacisk na nawilżenie skóry podczas mycia sprawiły, że ciekawość wzięła górę i wersja dla skóry bardzo suchej trafiła do mojej łazienki. Czy rzeczywiście Sanex chroni i nawilża skórę? Zapraszam do lektury :)



GŁĘBOKIE NAWILŻANIE DLA SKÓRY BARDZO SUCHEJ

Suchej skórze brakuje wilgoci, przez co jest bardziej narażona na podrażnienia. 
Żel pod prysznic Sanex Dermo Pro Hydrate ma wyjątkową formułę z naturalnymi składnikami nawilżającymi, które pomagają przywrócić naturalny poziom nawilżenia Twojej skóry i wspierają jej barierę ochronną. Sanex Dermo Pro Hydrate głęboko nawilża, chroni i utrzymuje w równowadze suchą skórę, aby zachować jej zdrowie i dobre nawilżenie. 

Zatwierdzony przez dermatologów.





Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Coco- Glucoside, Sodium Chloride, Sodium Lactate, Lactic Acid, Styrene/Acrylates Copolymer, Parfum, Glyceryl Oleate, Sodium Benzoate, Sodium Salicylate, Caprylyl Glycol, Zinc Sulfate, Benzoic Acid.



Żel zamknięty jest w opakowaniu o pojemności 250 ml. Ma kremową, nieco lejącą konsystencję, która bardzo ładnie rozprowadza się na skórze. Sanex pieni się nieco mniej aniżeli typowe żele pod prysznic, co jest dla mnie nieco zastanawiające ze względu na obecność SLES już na drugim miejscu w składzie. Mimo wszystko żel jest dosyć wydajny i możemy się cieszyć jego działaniem przez dłuższy czas.

Sanex pokochałam za jego delikatny zapach, który przypomina mi tradycyjne żele Nivea. Co więcej, uważam, że ten produkt naprawdę spełnia obietnice producenta. Prysznic przestał kojarzyć mi się z uczuciem suchej, naciągniętej a nawet swędzącej skóry, która natychmiast potrzebuje szybkiego nawilżenia. Żel, mimo iż skutecznie czyści, jest dla naszej skóry bardzo delikatny. Mam wrażenie, że niweluje wysuszające działanie wody. Skóra po jego użyciu jest miękka i gładka. Oczywiście nie wymagam, aby produkt pod prysznic nawilżył mnie w takim samym stopniu co balsam, jednakże Sanex naprawdę pozytywnie mnie tutaj zaskoczył.




Jeśli miałabym go komuś polecić, to według mnie warto po niego sięgnąć w przypadku skóry suchej, bardzo suchej lub wrażliwej. Jego działanie docenił również mój P. - posiadacz skóry wrażliwej i alergicznej. Jego zdaniem żel przebił działanie produktów aptecznych przeznaczonych do mycia skóry wrażliwej i alergicznej :) 

Sanex wypuścił na rynek również inne wersje przeznaczone do różnego typu skóry: normalnej, wrażliwej, normalnej i suchej, normalnej i tłustej, bardzo wrażliwej, a także produkty dedykowane dla mężczyzn - głębokie nawilżanie oraz energia i świeżość. 




Jestem ciekawa czy również borykacie się z problemem suchej i napiętej skóry po myciu.
Jak sobie z nim radzicie? Kładziecie nacisk na nawilżanie w trakcie mycia czy raczej po?



niedziela, 8 marca 2015

Olejowy eliksir odżywczy. Orientana.


Kochane! Z okazji Dnia Kobiet chciałabym Wam życzyć samych pięknych i wyjątkowych chwil. Abyście nigdy nie wątpiły w swoją wyjątkowość i piękno! Dużo uśmiechu, pogody ducha i dużej dawki optymizmu :)
Dziś, w nawiązaniu do otrzymywanych od naszych mężczyzn kwiatków, chciałabym napisać o cudownym olejku do twarzy od Orientany Róża japońska i szafran. Od pewnego czasu zastąpił mi uwielbiany dotąd olejek jojoba. Czym więc mnie zauroczył?


Olejek do twarzy to naturalne, ręcznie tłoczone olejki roślinne połączone według zasad i wiedzy ajurwedy.
Olejek doskonale zastępuje kremy do twarzy, działa odżywczo i odmładzająco. Może być również stosowany jako naturalny kosmetyk do demakijażu i oczyszczania skóry.
Ajurwedyjskie połączenie naturalnych olejków służy do pielęgnacji każdej cery, a szczególnie suchej, mało elastycznej, wymagającej odżywienia. 
Olejek z róży japońskiej to bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, które odżywiają skórę i utrzymują jej optymalne nawilżenie. Olejek z róży charakteryzuje się dużą zawartością witaminy A, która intensywnie i naturalnie regeneruje skórę. 
Szafran to jeden z najsilniejszych antyutleniaczy od tysięcy lat zanany w Azji jako środek przeciwko starzeniu neutralizujący działanie wolnych rodników, a wszystko dzięki zawartych w nim dwóch aktywnych środków: safranalu i krocynie.

Do każdej cery, a szczególnie do suchej, zmęczonej, wymagającej odżywienia.



Heliantus Annus (Sunflower) Seed Oil, Sesamum Inndicum (Sesame) Seed Oil, Olea Europea (Olive) Oil, Prunus Amygdalus (Almond) Dulcis Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Oil, Triticum Vulgare (Wheatgerm) Oil, Rosa Centifolia Flowe Oil, Crocus Sativus (Saffron) Flower Extract, Tocopherol (vit. E).


Niewielką ilość olejku należy nanieść na twarz oraz szyję. Na dokładne pokrycie wskazanych partii ciała wystarczą dosłownie dwie kropelki olejku. Według mnie warto jest uprzednio lekko zwilżyć twarz wodą termalną, ulubionym hydrolatem lub tonikiem, bowiem w ten sposób olejek łatwiej i szybciej się wchłonie. Najcześciej stosuję go na noc, ale zdarzyło mi się również użyć go na dzień - wchłonął się praktycznie do matu.



Olejek Orientana zamknięty jest w malutkiej, plastikowej buteleczce o pojemności 55 ml.  Ma bardzo specyficzny i mocny zapach, który nie każdemu może przypaść do gustu. Ja niespecjalnie za nim przepadam i w żadnym przypadku nie przypomina mi on zapachu róży. Z kolei moja siostra mówi, że pachnie przepięknie jak ogród pełen róż :)

Olejek ma typową dla olejków konsystencję. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej, jest on bezbarwny. Aplikowany na wilgotną skórę potrafi wchłonąć się błyskawicznie pozostawiając skórę mięciutką oraz zrelaksowaną. Jak wspomniałam wyżej, olejek potrafi sprawdzić się również jako nawilżacz na dzień. Jeśli odczuwacie dyskomfort na samą myśl o olejku pod makijaż, a posiadacie puder matujący, myślę, że warto spróbować i zobaczyć w jaki sposób zachowa się skóra. Oprócz tego zdarza mi się dodawać go do glinek, aby cała maseczka zbyt szybko nie zasychała. Tym sposobem jeszcze bardziej wzbogacam cały rytuał pielęgnacyjny. 




Olejek zaskoczył mnie swoim ekspresowym działaniem. Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że skóra jest pięknie rozświetlona i odżywiona. Według mnie jest to świetny produkt na wiosenną regeneracje skóry zmęczonej szaroburą zimą. Skóra po olejku jest gładziutka oraz mięciutka, nawilżona oraz uspokojona. Stosowany regularnie może naprawdę przynieść powalające efekty.

Myślę, że olejek sprawdzi się nie tylko przy cerze suchej, ale również mieszanej oraz tłustej. W związku z faktem, iż jest to produkt naturalny, warto jest najpierw przeprowadzić próbę uczuleniową, aby wyeliminować ewentualne ryzyko uczulenia.



Orientana ma w swojej ofercie również drugi olejek Drzewo sandałowe i kurkuma dedykowany do posiadaczek cery skłonnej do niedoskonałości. Myślę, że za jakiś czas pokuszę się o post zbiorczy o obu olejkach :) 
Produkty Orientana od pewnego czasu dostępne są w Naturze, można je dostać również w Hebe. Cena: ok. 19,50. Jak na Orientanę cena jest naprawdę przystępna, a w związku z faktem, że olejek jest niezwykle wydajny, myślę, że naprawdę warto go wypróbować.


Stosujecie olejki do twarzy?
Jakie są Wasze ulubione?




sobota, 26 lipca 2014

Kolejny hit od Dermedic? Płyn micelarny



Pewnie większość z Was korzysta teraz z bardzo słonecznej pogody i cieszy się weekendem, ale dla tych z Was, które jakimś cudem pozostały przy komputerze mam dziś do przedstawienia produkt, który może pomóc w ukojeniu wysuszonej słońcem cery. Od pewnego czasu na polskim rynku coraz większą popularnością cieszą się produkty naszej rodzimej marki Dermedic, która oferuje wachlarz preparatów przeznaczonych do pielęgnacji skóry - w szczególności suchej, wrażliwej, alergicznej czy odwodnionej. Ich maseczka do twarzy, o której możecie więcej poczytać tu, bardzo przypadła mi do gustu, więc postanowiłam włączyć do swojej pielęgnacji również płyn micelarny z przeznaczonej do mojej cery serii Hydrain 3. Jeżeli jesteście ciekawe, jak sprawdził się micel, zapraszam do lektury :)


Płyn micelarny H2O zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości - micele estrów kwasów tłuszczowych przyciągają zanieczyszczenia bez potrzeby nadmiernego tarcia skóry wacikiem.
Nie podrażnia oczu - hypoalergiczny - czystość, jaką daje woda termalna nie powoduje podrażnień.
Nie wysusza skóry - Hyaluronic Acid - kwas hialuronowy, kompleks Hydroveg VV - zmiękczają i utrzymują nawilżenie warstwy rogowej skóry.
Nie zatyka porów. Nie pozostawia filmu na skórze.
Zawiera wodę termalną ze źródeł Uniejowa. 



Rezultat:

Zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości










Aqua, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Hyaluronate, Urea, Diglycerin, Sodium PCA, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, L-Lysine, Allantolin, Lactic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.


       Składniki aktywne: 

Woda termalna, Kwas Hialuronowy, Hydroveg VV, Gliceryna











Hydrain 3 Hialuro przeznaczony jest dla skóry bardzo suchej i odwodnionej. Płyn zamknięty jest w plastikowej buteleczce, a do wyboru mamy 2 pojemności : standardową 200 ml lub mniejszą 100 ml.
Mniejsze opakowanie bardzo fajnie sprawdza się w podróży :) Produkt aplikuje się bardzo łatwo, płyn się nie wylewa i nie ma też problemu z jego wydobyciem. Jeżeli miałyście okazję testować inne produkty Dermedic, to doskonale znacie ich zapach. Jeśli nie - micel pachnie delikatnie i bardzo przyjemnie.



Do pełnego demakijażu wystarczają mi zwykle 2 płatki - nigdy więcej ! Przy lekkim make-upie już 1 płatek zmywał całość, drugi zawsze był czysty. Przy nieco mocniejszym 2 są naprawdę wystarczające. Nie polecałabym go do demakijażu oczu, ponieważ tutaj musiałybyśmy się nieco napracować (dlatego do demakijażu oczu używam zawsze dwufazówek). Micel jest do tego całkiem wydajny. 

Płyn usuwa makijaż i zanieczyszczenia z twarzy skutecznie, delikatnie, bez potrzeby tarcia. Pozostawia skórę odprężoną, zrelaksowaną i lekko nawilżoną. Nie zatyka porów i nie obciąża. 



W przypadku mojej przesuszonej i odwodnionej skóry micel z Hydrain 3 okazał się świetnym uzupełnieniem pielęgnacji. Demakijaż nim to czysta przyjemność - tak przynajmniej czuje moja twarz. Myślę, że będzie odpowiedni dla dziewczyn z suchą, wrażliwą czy alergiczną skórą. Często stosuję go jako tonik po dokładnym oczyszczaniu twarzy czarnym mydełkiem, które mocno wysusza, i w takiej formie również bardzo fajnie się sprawdza. Nie przebił swoim działaniem Biodermy, ale myślę, że jest fajną i tańszą alternatywą.

Dostępność : apteki i Super-Pharm
Cena : ok. 20 zł/ 200 ml (można dorwać na promocji) 


Jakie są Wasze ulubione micele?
Stosujecie produkty Dermedic?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...