sobota, 2 lutego 2013

Styczniowi ulubieńcy

 


Nareszcie udało mi się skomponować ten post w całości. Miał pojawić się już wcześniej, ale blogger odmówił mi posłuszeństwa i nie chciał wstawić zdjęć. Tak więc z małym poślizgiem - ulubieńcy stycznia. Produkty "tradycyjne" - takie, które posiada każda z nas. Postanowiłam skupić się na kosmetykach, które towarzyszyły mi najczęściej. W związku z tym, że w Białymstoku styczniowe temperatury biły rekordy na skalę krajową, najczęściej sięgałam po produkty nawilżające i pielęgnacyjne, które chroniły skórę, włosy i paznokcie przed totalną zagładą. 




Carmex towarzyszył mi każdego dnia i to wielokrotnie. W związku z bardzo niskimi temperaturami i przebywaniem w ogrzewanych pomieszczeniach, usta zaczęły pękać w trybie ekspresowym. Nie tylko wyglądało to bardzo nieestetycznie, ale również powodowało niemały dyskomfort i ból. Carmex jest moim numerem jeden, jeśli chodzi o pielęgnację ust. Stosowałam go za każdym razem, gdy poczułam suchość na wargach i tym sposobem moje usta wróciły do równowagi. Poza tym bardzo lubię te miłe uczucie chłodzenia, które zapewnia :)




Balsam 2x5 gości u mnie pierwszy raz. Regenerum było świetne, ale niestety się skończyło, więc postanowiłam sięgnąć po coś innego. Styczeń dla studentów prawa jest miesiącem zombie, nie tylko przygotowujemy się do sesji, ale piszemy jedyne na cały semestr kolokwia, zatem ilość materiału jest miażdżąca. Stres, brak snu, hektolitry kawy i złe odżywiane - wszystko wpływa bardzo negatywnie na stan skóry. Moje paznokcie wyglądały okropnie. Przestałam używać lakierów do paznokci, żeby ich bardziej nie obciążać. Oprócz tego obcięłam długo hodowane paznokcie (wielki żal) i zaczęłam stosować balsam. Płytka się ładnie wyrównała, wygląda zdrowo, jest gładka a paznokcie wydają się silniejsze. Polecam wszystkim, którzy borykają się z tego typu problemami. Balsam kosztuje grosze a bardzo pomaga.


 


Mrozy i ogrzewanie a do tego zmywanie naczyń detergentami = suche i szorstkie dłonie. Swoją pielęgnację ograniczyłam do peelingu i kremu z Ziaji. Jestem wielką fanką tej linii, świetnie nawilża, nie pozostawia tłustej warstwy. Wystarczy nałożyć grubą warstę, założyć rękawiczki i położyć się tak spać. Po jakimś czasie dłonie są jak nowe! 



 


Mimo tego, że jestem posiadaczką cery, której określić nie umiem - według Dosha - tłustej w kierunku normalnej, od dłuższego czasu zmagałam się ze skrajnością. Skóra była bardzo wysuszona, kremy nawilżające zamiast się wchłaniać, tylko ją obciążały powodując wielkie błyszczenie. Zrezygnowana sięgnęłam po płyn micelarny z Biodermy, ponieważ naczytałam się o nich wiele dobrego. Mój wybór padł na Hydrabio, ponieważ postanowiłam "dać skórze pić". Biodremę kupiłam w sklepie internetowym w dwupaku, który kosztował o połowę mniej niż jedna sztuka w aptece (nie rozumiem takich rozbieżności w cenach). Płyn rzeczywiście przyniósł ulgę - nie tylko świetnie zmywa makijaż (wystarczą 2 waciki), ale ładnie nawilża, nie pozostawia filmu i daje uczucie ukojenia. Na zimne styczniowe wiatry i buchające gorącem grzejniki sprawdził się doskonale. 



 



W tym miesiącu postanowiłam potraktować swoje biedne wysuszone włosy jedwabiem z Delii, który w którymś roku zdobył wyróżnienie magazynu Uroda. Jestem z niego bardzo zadowolona. Nie obciąża włosów, chroni przed wysoką temperaturą i nadaje włosom miękkość oraz gładkość. A poza tym ładnie pachnie :)





Na koniec produkt ze styczniowego Glossyboxa, który podbił moje serce. Olejek BC Oil Miracle, który fantastycznie pielęgnuje włosy. Wygładza, nawilża i nadaje włosom połysk. Bardzo lubię moje blond włosy po zastosowaniu tego produktu, są takie ... promienne :) W dodatku wydajność jest porażająca, ponieważ wystarczy rozprowadzić naprawdę małą kroplę.





Jestem ciekawa, jakie są Wasze styczniowe hity :)



7 komentarzy:

  1. Jak wyhaczę w SuperPharm jakąś promocję na 2x5 do paznokci, to na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On kosztuje ok. 7 zł w regularnej cenie :)

      Usuń
  2. też lubię serię kozie mleko, a ostatnio sięgnęłam po skoncentrowany krem do rąk z tej serii - w takim miękkim opakowanie. nie wiem, czy jest to ten sam krem, tylko zmienili opakowanie, czy coś nowego... balsam 2x5 jest super, też mi się skończył ale poczekam z odkupieniem bo mam kilka smarowideł :) no i życzę lekkiej sesji, jeśli jeszcze się z nią zmagasz.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana, dopiero mi się ta sesja zaczęła ...
      Nie widziałam jeszcze tego skoncentrowanego kremu, postaram się go namierzyć przy najbliższej okazji :)

      Usuń
  3. carmex i krem z ziaji też należą do moich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ten sam płyn micelarny, zdecydowanie jeden z lepszych, które używałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...