środa, 3 grudnia 2014

Żel aloesowy. Must have w pielęgnacji ciała?



Moja przygoda z aloesem zaczęła się już jakiś czas temu, gdy zmagałam się z problemami żołądkowymi. To właśnie wtedy zaczęłam popijać sok z tej roślinki, a w miarę upływu czasu zauważyłam, że mój zbuntowany brzuch robi się bardziej spokojny. Jako że butelka była znacznych rozmiarów, postanowiłam wykorzystać go również do pielęgnacji włosów i twarzy. W ruch poszła więc gaza, a płukanka aloesowa towarzyszyła mi co najmniej raz w tygodniu. Potem pojawiły się drogeryjne i apteczne maski aloesowe. W tym samym czasie moja sucha skóra zaczęła dawać się we znaki. Ze względu na to, że dobór odpowiedniego kremu jest dla mnie niezwykle problematyczny z powodu bardzo dużej skłonności do zapychania, zdecydowałam się włączyć do mojej pielęgnacji twarzy, a potem również i ciała, żel aloesowy. Zapewne każda z Was czytała już jakiś post poświęcony temu produktowi, ale jeśli jeszcze się nie zdecydowałyście na zakup, to mam nadzieję, że Was zachęcę! :)

Aloes zwyczajny, tj aloe vera, zwany również aloesem barbadoskim to całkiem ładna roślinka pochodząca z terenów Afryki oraz Azji Mniejszej, który możemy również uprawiać we własnym domu jako kwiatek doniczkowy. Mimo iż wygląda naprawdę niepozornie kryje w sobie aż 140 biologicznie czynnych składników! Właśnie dlatego uzyskał miano rośliny typowo leczniczej.

W moje ręce wpadł żel aloesowy marki Altermedica - bodajże najłatwiej dostępny żel aloesowy (widziałam go naprawdę w wielu aptekach). 

Skład: Aqua, (modyfikowany roztwór leczniczej wody: wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowej-bromkowo-jodkowo-borowej z Uzdrowiska Rabka S.A), Aloe Vera (Aloe Barbadiensis) Extract, Propylene Glycol, Gliceryne, D-Panthenol, Triethanoloamine, Allantoin, Polisorbate-20, DMDM Hydantoin. 




Żele aloesowe sprawdzają się fenomenalnie w pielęgnacji skóry suchej, trądzikowej oraz skłonnej do zapychania. Dzięki temu, że są niezwykle lekkie i błyskawicznie się wchłaniają do matu, zdecydowanie nadają się pod makijaż. Osobiście stosuję go rano, tuż po przetarciu skóry twarzy płynem micelarnym. Następnie, gdy żel już wsiąknie, aplikuję na skórę krem nawilżający Make Me Bio. Natomiast gdy wrócę już do domu i nie planuję nigdzie wychodzić, zmywam makijaż i znów nakładam żel aloesowy. Co zauważyłam?

  • żel nawilża, regeneruje i uspokaja podrażnioną zimnym wiatrem i ogrzewaniem skórę
  • łagodzi stany zapalne i przyczynia się do ich szybszego gojenia
  • wszelkie przebarwienia po krostkach zaczęły szybciej znikać
  • skóra ma bardziej jednolity koloryt
  • swędzenie i napięcie przesuszonej skóry nie jest już tak dokuczliwe




Żel aloesowy działa fantastycznie nie tylko na skórę twarzy. W przypadku przesuszonego skalpu oraz włosów, warto spróbować kuracji aloesowej, aby odżywić i uspokoić nieco skórę głowy - myślę, że najlepiej sprawdzi się to zimą, gdy jesteśmy najbardziej narażone na działanie czynników wysuszających. Oprócz tego żel stał się moim wybawieniem podczas depilacji, w szczególności okolic bikini. Zaaplikowany tuż po depilacji, sprawia, że będące moją zmorą czerwone krostki nie dokuczają aż tak bardzo. Co jeszcze?

  • warto stosować żel w przypadku AZS, zwłaszcza zimą, gdy problem się nasila
  • łagodzi ukąszenia owadów, a także pomaga w reakcjach alergicznych skóry
  • latem łagodzi poparzenia słoneczne
  • przyspiesza znikanie stłuczeń i obtarć naskórka

Mimo tak fantastycznego działania, musimy pamiętać, że sam żel cudów nie uczyni. Chociaż stanowi bardzo fajną nawilżającą bazę, w moim przypadku solo nie był tak skuteczny jak w połączeniu z olejkiem czy kremem. Jeśli chodzi z kolei o trądzik, to żel nie rozwiąże problemu, gdy trądzik ma inne podłoże aniżeli nieodpowiednia pielęgnacja (np. zmiany hormonalne). 
W zasadzie nie spodziewałam się, że żel aloesowy rozwiąże moje wszystkie problemy - tj. nadmierne przesuszenie skóry oraz pojawiające się okazjonalnie, a ostatnio notorycznie - zwłaszcza na czole, krostki. Zauważyłam jednak, że w miarę stosowania moja skóra czerpie z mocy ukrytej w aloesie. Obecnie nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez niego i Was również zachęcam do przetestowania go na własnej skórze!




Żele aloesowe możecie dostać w aptekach, sklepach zielarskich oraz w internecie, np na Allegro.


Używacie żelu aloesowego? Jak się u Was sprawdza? 
A może dałyście się przekonać do jego używania? :)





11 komentarzy:

  1. Uwielbiam w kosmetykach aloes wiec ten żel jak najbardziej mnie interesuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka niepozorna roślinka, a ma wielką moc :)

      Usuń
  2. Wiele słyszałam o tym produkcie. Sama często podkradam aloes, bo mam na klatce schodowej;P Przemywam nim buzię lub nakładam punktowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha. Ja właśnie muszę sobie sprawić taki doniczkowy, tylko zauważyłam, że roślinki niekoniecznie mnie lubią ;D

      Usuń
  3. Miałam żel aloesowy GorVita, ale jakoś mnie nie porwał :) Miałam wrażenie, że za słabo działał i ściągał skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie lekko ściąga skórę, dlatego najczęściej mieszam go z kremem albo olejkiem ;)

      Usuń
  4. Witaj widziałam twój post u Aliny na blogu na temat trądziku i napisałaś, że pomogła ci pani dr R. Niewiarowska - Paszko, a ja też jestem z Białegostoku. Mogłabyś napisać mi ile kosztuje u niej wizyta prywatnie i czy na fundusz też przyjmuję i gdzie przyjmuję, bo może lepiej iść prywatnie :( bo męczę się z trądzikiem bardzo długo a wizyta u demrmatologa to najczęściej wypisanie recepty i do widzenia, a jestem już załamana :( dzieki za pomoc :) pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Pani doktor przyjmuje w Dermedica na Legionowej nad KFC. Wizyta prywatna kosztuje 100 zł i odbywa się w sobotę - w zasadzie najbliższą od zapisu. Pani doktor przyjmuje również na NFZ (od poniedziałku do piątku), z tym że tutaj są już spore kolejki. Sama zapisywałam się w zeszłym tygodniu i jestem zarejestrowana na koniec stycznia. Trzeba liczyć się z tym, że są opóźnienia - czasem nawet godzinne, bo dr Paszko zawsze dużo mówi ;D

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze okazji uzywać, ale jestem ciekawa, jak działałby na moją cerę :) Może za jakiś czas się nim zainteresuję.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  6. W jakich proporcjach mogę go zmieszać z olejkiem z jojoby? Np. na 100 ml żelu ile kropel olejku? Jak myślicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle robię to na oko. Zazwyczaj do pokrycia całej twarzy wystarczają mi 2-3 kropelki olejku jojoba solo, myślę, że powinny wystarczyć. Ale zawsze najlepiej jest eksperymentować :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...