środa, 7 października 2015

Demakijaż dla wrażliwców: Mixa, Płyn micelarny przeciw przesuszeniu




Jak wskazują badania, coraz więcej osób boryka się ze skórą wrażliwą. Nie ma przy tym znaczenia ani nasza płeć, ani to czy mamy skórę suchą, mieszaną czy też tłustą. Pielęgnacja skóry wrażliwej wymaga od nas szczególnej uwagi, bowiem każdy nieodpowiednio dobrany preparat, który zmienia odczyn naszej skóry z kwaśnego na zasadowy, powoduje utratę wilgotności naskórka oraz uszkodzenie ochronnej warstwy lipidowej. Rezultat? Podrażniona, czerwona, napięta skóra, pozbawiona elastyczności, jednolitego kolorytu, bardzo często z długo gojącymi się niedoskonałościami bądź czerwonymi plamkami. Nie da się ukryć, że za podrażnienia odpowiedzialna jest przeważnie woda oraz silne produkty do demakijażu. Właśnie dlatego przy oczyszczaniu skóry warto jest przerzucić się na micele. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, który stał się moim hitem. Mowa oczywiście o Płynie micelarnym przeciw przesuszeniu od Mixy


"Płyn micelarny do demakijażu przeciw przesuszaniu Mixa to idealny płyn do demakijażu skóry wrażliwej. Formuła z micelami usuwa ze skóry makijaż i zanieczyszczenia. Ogranicza do minimum konieczność pocierania. Fizjologiczne pH 5.5, identyczne z pH skóry, nie narusza jej bariery ochronnej. Płyn, zawierający nawilżającą glicerynę, chroni przed wysuszaniem, koi. Odczuwalne rezultaty: Twarz i powieki są skutecznie oczyszczone z makijażu. Wrażliwa skóra jest ukojona i nawilżona.
Zastosowanie: Do skóry wrażliwej i suchej. Nakładać wacikiem na twarz i powieki. Nie wymaga spłukiwania. "





 Aqua/Water, Hexylene Glycol, Glycerin, Citric Acid, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Panthenol, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Poloxamer 184, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum/ Fragrance. (F.I.L. B164978/1).




Płyn zamknięty jest w ogromniastej, bo aż 400 ml butelce. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej, ma on typowe dla tego typu produktów zamknięcie, które pozwala nie tylko na wydobycie odpowiedniej ilości płynu, ale również nie grozi wylaniem (nie wiem jak wy, ale nie ja nie ufam zamknięciom typu push, zdarzało mi się, że przeciekały). Płyn ma delikatny, otulający zapach, który sprawia, że myślę - taaak,to jest produkt do skóry wrażliwej, który magicznie naprawi moją skórę :)




Co do samego naprawiania ... Mixa wypuściła naprawdę dobry micel. Do całkowitego zmycia makijażu wystarczy mniej więcej dwukrotne przetarcie twarzy. Oczywiście w przypadku demakijażu oczu nie jest już tak pięknie, aczkolwiek nie spotkałam się jeszcze z micelem, który poradziłby sobie z tym zadaniem. W tej kwestii pozostaję wierna dwufazówkom (o mojej ulubionej możecie poczytać tutaj). Micel jest w stanie zmyć makijaż oczu, ale należy mieć na uwadze, że raczej nie poradzi sobie z produktami wodoodpornymi.

Bardzo ważną kwestią jest to, że samo przetarcie buzi nie powoduje nieprzyjemnego uczucia na skórze. Do tej pory od wielu miesięcy korzystałam z niebieskiego micela z Biedronki, któremu nie miałam nic do zarzucenia, jednak w pewnym momencie demakijaż stał się dla mnie przykrą koniecznością, ponieważ czułam jak wacik przesuwał się po skórze, był ostry i bardzo podrażniało to moją skórę. W przypadku Mixy problem ten w ogóle nie występuje. Nie grozi nam również podrażnienie oczu. 

Płyn pozostawia skórę oczyszczoną, gładką i miękką. Nie ma mowy o żadnym przesuszeniu czy ściągnięciu. Mam wrażenie, że gliceryna wpływa tutaj na ten super efekt miękkości i odżywienia. Jednocześnie nie ma mowy o jakiejkolwiek tłustej czy lepkiej warstewce na twarzy. Wielki plus za to, że producent zwrócił uwagę na kwestię pH, wydaje mi się, że dosyć często jest to kwestia co najmniej drugorzędna. 




Podsumowując, Płyn przeciw przesuszeniu to naprawdę świetny produkt. Jest dostępny praktycznie w każdej drogerii. Jego cena może wydawać się nieco przesadzona (ok. 23 zł), ale butla jest duża i można dorwać go na promocjach. Moja mieszana, odwodniona, wrażliwa i skłonna do przesuszenia skóra naprawdę bardzo się z nim polubiła.


Jestem ciekawa jakie Wy macie typy cery i w jaki sposób radzicie sobie z demakijażem!




poniedziałek, 5 października 2015

Nawilżenie, ukojenie i redukcja niedoskonałości? Tonik aloesowy Avebio !



Kilkakrotnie zdarzyło mi się wspomnieć na blogu o aloesie, który jest stałym elementem mojej pielęgnacji już od dosyć długiego czasu. Swoją przygodę z tą roślinką rozpoczęłam od soku z aloesu, który piłam, aby wspomóc swój wrażliwy układ pokarmowy. Potem włączyłam aloes do pielęgnacji włosów, gdzie niestety solo nie sprawdził się najlepiej. Zachęcona pozytywnymi opiniami sięgnęłam również po żel aloesowy, który niejednokrotnie dosłownie uratował mi skórę i stał się moim hitem (więcej o żelu aloesowym możecie poczytać tutaj). Mimo tego że żel naprawdę działał cuda - zwłaszcza w połączeniu z olejem jojoba - służył mi głównie w pielęgnacji na noc. Moja wrażliwa, wysuszona letnim słońcem skóra szukała ukojenia, którego nie dawały jej niestety ani kremy ani posiadane przeze mnie toniki. Właśnie wtedy natrafiłam na tonik aloesowy z Avebio i postanowiłam dać mu szansę :) Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawdził i jak go używam, zapraszam do dalszej lektury!



Moja skóra od pewnego czasu jest bardzo kapryśna i lubi robić mi na złość. Niewiele jest kremów, które potrafią ją nawilżyć, jednocześnie jej nie zapychając. Wrażliwa i odwodniona, powodowała u mnie ściągnięcie, rumień i uczucie dyskomfortu. W mojej pielęgnacji brakowało produktu, który dałby mi uczucie świeżości, złagodził podrażnienie, a jednocześnie pozostawił skórę miękką i nawilżoną. Hydrolat aloesowy idealnie wypełnił tę lukę.

W związku z tym, że sok z aloesu ma kwaśne pH, tonik towarzyszył mi po każdym myciu twarzy żelem, po aplikacji maseczek oczyszczających oraz jako dodatek do maseczki z glinki. Niwelował uczucie ściągnięcia, sprawiał, że skóra stawała się miła w dotyku i po prostu czułam się komfortowo. 

W upalne dni zdarzało mi się również stosować aloes do odświeżenia zmęczonej upałem skóry w ciągu dnia. Świetnie wpłynął na wzmożoną odwodnieniem i przesuszeniem produkcję sebum, zwłaszcza w strefie T, dając mi mat na dłuższy czas oraz zmniejszając liczbę krostek w tym obszarze twarzy. W przypadku skóry tłustej aloes może dać naprawdę świetne nawilżenie bez potrzeby nakładania kremu. W moim przypadku było to jednak za mało, aczkolwiek zauważyłam zdecydowany wzrost poziomu nawilżenia skóry.




Tonik aloesowy wpłynął również na mój problem z bardzo powolnym gojeniem się krostek oraz potrądzikowymi przebarwieniami. Odniosłam wrażenie, że w miarę stosowania przebarwienia zaczynają blednąć, a same krostki goją się szybciej i nie pozostawiają blizn. Przez okres wakacyjny bardzo sporadycznie używałam peelingów, w związku z czym było to niewątpliwie działanie aloesu :) 

Oczywiście tak jak w przypadku każdego produktu naturalnego, również w przypadku aloesu może zdarzyć się, że będziemy na niego uczulone, w związku z czym warto jest przeprowadzić próbę uczuleniową. Na ogół jednak, to właśnie aloes wykazuje działanie przeciwzapalne i łagodzi wszelkie podrażnienia. W moim przypadku sprawdził się świetnie po podrażnieniu spowodowanym maseczką z glinki i wody różanej (co cały czas jest dla mnie wielką zagwozdką, bo zarówno glinka jak i woda różana stosowane oddzielnie nie robią mi żadnej krzywdy!).

Swoją buteleczkę toniku aloesowego (100 ml)  kupiłam w sklepie internetowym Avebio. W składzie mamy aż 99,5 % aloesu :) W związku z tym, że aby przetrzeć nim buzię wystarczy niewielka ilość, tonik starczył mi na ponad 2 m-ce używania. Specjalny dozownik ułatwia nam tutaj rozwiązanie, ponieważ tonik leci kropelkami, co z jednej strony jest fajnym rozwiązaniem, bo nie grozi nam wylanie, ale z drugiej strony bywa frustrujące. 




Tonik poleciłabym w zasadzie każdej skórze. W przypadku skóry suchej da na pewno uczucie ukojenia i komfortu,w przypadku skóry tłustej odświeży i nawilży. Polecałabym go również dziewczynom ze skórą mieszaną, które podobnie jak ja nie potrafią do końca ocenić czy borykają się z przesuszeniem czy odwodnieniem. Tonik stał się dla mnie agentem do zadań specjalnych i zdecydowanie będę kontynuować przygodę z nim również jesienią i zimą. 

Jestem ciekawa czy i w jakiej formie stosujecie aloes.
A może miałyście do czynienia z Avebio?




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...